Archiwum październik 2002, strona 2


paź 11 2002 zdziwiona...niezdziwiona
Komentarze: 0

No cos podobnego, otworzyl mi sie blog w pracy, jakies swieto czy co? A ostatnio ciagle wrzeszczal o niezgodnosci IP komputera i za nic nie chcial .

Moje rozmowy z facetem od kawy zmienily sie wczoraj diametralnie, a wszystko przez te malage, jak sie napije to  puszczaja mi wszystkie zahamowania, powiedzial, ze lazienka wolna wiec idzie sie wykapac, na co ja, ze po co mi to mowil?, ze teraz bede sobie go wyobrazala pod prysznicem...no i od slowa do slowa, przerobilismy temat sexu. Ale co ja sie dziwie, predzej czy pozniej kazdy facet o tym chce gadac. A bylo tak milo mowic tylko o pogodzie, wierszach, podrozach itp nie zwiazanych z sexem rzeczach :-).

dont : :
paź 09 2002 rozterki
Komentarze: 1

Dzis odezwal sie do mnie P. zamotal sie tak strasznie w net, ze zona postawila mu ultimatum, przejrzala jakos archiwum na gg (a hasel mial od cholery), a ze P uzywal gg do zarywania nowych panienek jak to okreslal i uprawiania z nimi sexu wirtualnego, wiec awanture mial niezla, wiec odezwal sie by sie pozegnac, powiedzial, ze definitywnie konczy z gg zwlaszcza, bo to mu rozbija malzenstwo. I tak jestem pelna podziwu dla niego, ze tak latwo mu to przyszlo, no ale coz net albo rodzina, a 40 letni facet wybierze chyba rodzine niz net, ale kto ich tam wie.

Jedno jest pewne, net za bardzo dziala na nasza wyobraznie, P stwierdzil, ze sa tu ludzie potrzebujacy pomocy, ze on byl taki, ze jesli tu jestesmy to czegos nam brakuje, czegos pragniemy, milosci, akceptacji, potwierdzenia atrakcyjnosci...moze mial racje, zwlaszcza w stosunku do ludzi doroslych, bo dzieciaki to sie bawia...no coz takie zycie nas wapniakow :-)

A ja? Gadam sobie gadam. Nigdy nie spotykalam sie z facetami z netu. Chyba P ma racje, wiekszosc gada tylko o sexie i pierwsze co ich interesuje to rozmiar mego biustu, ale zdarzaja sie fajni, normalni, przynajmniej takich udaja, z ktorymi mozna porozmawiac jeszcze o czyms wiecej niz czy chodze w mini i jakie pozycje lubie najbardziej. No wlasnie i jeden taki sprawiajacy wrazenie nie myslacego tylko jednym narzadem zaproponowal mi spotkanie. Przyjezdza pod koniec pazdziernika do mego miasta, wiec chcialby sie ze mna spotkac. Kawa sie to nazywa. I tu nastepuja rozterki, zlamac zasady, ze nigdy nie umawiam sie z facetami z netu czy nie? A nuz bedzie milo i potrafimy ze soba rozmawiac w realu, a co jesli nie? I calkiem mila znajomosc netowa moze byc zaprzepaszczona przez to jedno spotkanie. Hmmm jeszcze troche czasu do namyslu mam. W koncu to tylko kawa w srodku miasta, jak nie bedziemy umieli ze soba rozmawiac to najwyzej bedziemy sie przez godzine usmiechac do siebie...zaproponowal, ze ewentualnie mozemy pojsc do internetowej kawiarenki i usiadziemy przy komputerach obok siebie.

Jestem chyba stuknieta, ale smieszy mnie to, odbilo mi na starosc.....na pewno odbilo :-)

dont : :